Dlaczego tu jesteś?

Wpis, od którego wszystko może się zacząć – nawet jeśli nie wiesz jeszcze co.

Nie wiem, co dokładnie sprawiło, że tu trafiłeś.
Być może było to przypadkowe kliknięcie. Może link podesłał Ci znajomy z dopiskiem: „To coś dla Ciebie”. Może szukałeś w Google odpowiedzi na pytanie, które ostatnio nie daje Ci spokoju:
„Jak zacząć coś od nowa?”
„Czy to normalne, że czuję się zagubiony?”
„Dlaczego wszystko, co kiedyś dawało mi sens, dziś mnie nie rusza?”
A może – i to wersja, która wcale nie brzmi jak z filmu science fiction – po prostu coś w Tobie szepnęło: Kliknij. Zobacz. Sprawdź. Poczytaj.”.
Nie wiem, co Cię tu przywiodło.
Ale wiem, że jesteś tu teraz.
I to w zupełności wystarczy.

Zanim ruszymy dalej, zatrzymaj się na chwilę
Zadam Ci pytanie – tylko jedno, ale bardzo ważne.
Dlaczego tu jesteś?
Nie chodzi mi o Twój adres IP, markę telefonu ani lokalizację GPS.
Pytam poważnie. Głęboko. Może nawet trochę… bezczelnie intymnie.
Dlaczego jesteś tu – na tym blogu? W tym momencie życia? W tym stanie ducha?
Odpowiedź może być prosta. Może też być poplątana. Może jeszcze jej nie znasz – i to też jest okej.
Ale jeśli dotrwałeś do tego momentu – to znaczy, że coś w Tobie chce szukać.
Czegoś więcej niż tylko kolejnej listy „10 sposobów na produktywność”.

To miejsce nie jest dla wszystkich
Ten blog nie powstał jako projekt pod SEO. Nie znajdziesz tu krzykliwych nagłówków, które udają, że wszystko da się załatwić trzema kliknięciami i kubkiem kawy (chociaż kawoszom nie zabraniam pić).
To przestrzeń dla tych, którzy szukają… czegoś więcej.
Dla tych, którzy:
– potrafią zatrzymać się między jednym a drugim „muszę”,
– czują, że życie to coś więcej niż kolejna tabelka w Excelu i kalendarz zapełniony po brzegi spotkaniami,
– budzą się rano i zadają sobie pytanie: „Czy to naprawdę ja żyję tym życiem?”.
A czasem nawet nie pytają. Po prostu czują jakiś dyskomfort – niczym kamyk w bucie, którego nie widzisz, ale który przypomina o sobie przy każdym kroku.

„Znasz cel swojej podróży?” – zapytałby Spock
Wiesz… Kiedy pisałem wpis o tym, jak Star Trek pomógł mi podjąć decyzję o zmianie, nie spodziewałem się, jak bardzo te fikcyjne galaktyki przypominają nasze wewnętrzne światy.
Każdy z nas leci swoim statkiem. Swoim Enterprise. Każdy ma mostek dowodzenia, ale nie zawsze wie, kto jest za sterami.
Bywa, że dryfujemy. Innym razem lecimy na autopilocie. Czasami wpadamy w czarne dziury (metaforycznie – ale bolą tak samo jak te prawdziwe).
Dlatego pozwól, że zapytam Cię znowu:
Dlaczego tu jesteś?
Czego szukasz?
Czego Ci brakuje?
O czym już wiesz – a czego z kolei boisz się przyznać?

Zmiana nie zaczyna się od planu. Zaczyna się od szczerego „nie wiem”
Mój wpis „Od czego zacząć zmianę, kiedy nie wiesz, od czego zacząć?” – powstał właśnie z tego miejsca.
Z miejsca nie-wiedzenia.
Z miejsca, które wielu z nas omija, bo przecież zawsze trzeba wiedzieć, trzeba mieć plan, trzeba działać.
Tyle tylko, że… wcale nie trzeba.
Czasami wystarczy tylko usiąść i pobyć z samym sobą. Zadać sobie odpowiednie pytania. Spokojnie pooddychać. Pogrzebać w zakamarkach swoich myśli – niczym dzieciak w piaskownicy – bez konkretnego celu, ale ze zwykłą, dziecięcą ciekawością.

A może to moment na odwagę?
Nie taką wielką, z hollywódzką pompą i orkiestrą w tle.
Raczej taką cichą, codzienną.
– odwagę, żeby przyznać, że nie jesteś tam, gdzie chciałbyś być,
– odwagę, żeby powiedzieć sobie: „Już dłużej tak nie chcę”,
– odwagę, żeby kliknąć w zakładkę „O mnie” i pomyśleć: „Jeśli ten koleś próbuje coś zmienić w swoim życiu, to może ja też powinienem?

Co znajdziesz na „Zmianie drogi”?
Nie znajdziesz tu recepty ani cudownego leku na wszystkie Twoje problemy. Znajdziesz za to:
Pytania, które będą Cię uwierać, ale w taki pozytywny sposób,
Refleksje, które może pomogą Ci złapać oddech i dystans w tym właściwym momencie,
– Historie, które nie są o superbohaterach, tylko o zwykłych ludziach, takich jak Ty, w ich niezwykłych momentach życia (na razie będzie głównie o mnie – ale czas pokaże…)
Czułość wobec tego, że czasem najzwyczajniej w świecie się nie ogarniamy.
I znajdziesz tu mnie – faceta, który jeszcze kilka lat temu bał się zmian bardziej niż rozmowy z przełożonym o podwyżkę 😉
Ten sam koleś pomału rozkręca bloga, na którym pisze wprost o tym, że czasem warto zgubić się po to, żeby siebie odnaleźć na nowo.

Co dalej?
Jeśli dotarłeś aż tutaj – to znak, że coś Cię tu jednak trzyma.
Nie musisz robić nic wielkiego. Nie każę Ci od razu rezygnować z pracy, zapisywać się na coaching czy przeglądać wszystkie moje wpisy po kolei.
Ale może:
– zostaniesz jeszcze chwilę?
– przeczytasz kolejny tekst?
– zapiszesz sobie jedno pytanie, które nie daje Ci spokoju?
– lub po prostu dasz sobie dziś pięć minut spokoju, bez oceny, bez „muszę”.

Na koniec – jeszcze raz spytam: Dlaczego tu jesteś?
Może szukasz nowego początku?
Może szukasz siebie?
Może nie szukasz wcale niczego konkretnego, ale czujesz, że to miejsce może Ci pomóc?
Nie dlatego, że znajdziesz tu odpowiedzi na swoje pytania. Ale dlatego, że być może znajdziesz tu właściwe pytania, na które chętnie poszukasz odpowiedzi.

Zostań. Pooddychaj. Rozejrzyj się z uważnością
To dopiero początek naszej podróży. Można powiedzieć, że ledwo opuściliśmy dok.
Ale jak mawiał choćby mój ulubiony kapitan Jean-Luc Picard w czołówce Star Trek: The Next Generation – „Boldly go…” – odważnie ruszaj w nieznane.
Tylko, że u mnie nie musisz od razu „boldly”.
Możesz też spokojnie. Powoli. W swoim tempie. Z herbatą (lub kawą) w ręku. Z sercem na dłoni.
Tak właśnie zaczyna się Twoja własna, osobista zmiana drogi.

Do przeczytania w kolejnych wpisach.

8 komentarzy do “Dlaczego tu jesteś?”

  1. Dzień dobry Marku
    Wiesz…po 17 latach pracy w korporacji.. czułam się wypalona, nic nie dawało radości z życia.
    Odwazyłam się, podjęłam decyzję i odeszłam z pracy na etacie…
    Małymi krokami rozkręcam się w biznesie MLM
    Link do bloga dostałam od Fryderyka Karzełka – należę do klubu 555 i jest mu w nim cudownie ☺️
    Dowiedziałam się, że to Ty Marku stworzyłeś tą piękną piosenkę,, Dla się to robię ” i chciałam Ci bardzo podziękować… To jaką siłę i motywację daje mi ten utwór…to coś niesamowitego.
    Słyszałam, że stworzyłeś też inne utwory bardzo chciałabym je odsłuchać tylko… Nie wiem jak je znaleźć…
    Gdybyś mógł podesłać link będę wdzięczna.
    Pozdrawiam serdecznie Anna

  2. Witaj przyjacielu dziękuję za to miejsce gdzie można zrozumieć jak ważna jest zmiana, którą sami wprowadzimy w naszym życiu

  3. Dobry wieczór:)
    Coś mnie w Tobie zaintrygowało …dlatego tu jestem. Piosenka ,,Dla siebie to robię” jest piękna. Tekst , muzyka i przesłanie- poruszające. Słyszałam już ją niejednokrotnie wcześniej w Klubie, ale po tym, jak Fryderyk odczytał maila od Ciebie, coś mi szeptało ciągle, żeby się z Tobą skontaktować.
    Również szukam swojej drogi. Dotychczasowa zaczyna mnie uwierać. Gdzieś mgliście rysuje już się wizja…
    To piękne, że to , co ci w duszy gra, pokazujesz światu.
    Mogę dołożyć cegiełkę do powstania kolejnego utworu ( jeśli myślisz o takim:)) Nie mam wykształcenia muzycznego, ale muzyka gra mi w duszy od zawsze. Wykorzystuję ją w pracy ( pracuję z dziećmi) i śpiewam amatorsko. Śpiew to jest to, co kocham , wkładam w to serce na maksa. Jeśli chciałbyś , służę swoim głosem do wykonania piosenki z Twoim tekstem ( o ile jest to możliwe techniczne). Może razem stworzymy coś pięknego….dla innych.
    Jeśli uznasz, że to crazy i nie po drodze ci z moim szalonym pomysłem:) też w porządku. Dalej będę szła swoją drogą…
    Pozdrawiam serdecznie
    Edyta

    1. Edyto, bardzo dziękuję za ten komentarz — czyta się go z ogromną przyjemnością.
      To dla mnie naprawdę poruszające, że „Dla siebie to robię” mogła w Tobie coś obudzić.
      Takie słowa dodają skrzydeł i przypominają, że to, co tworzę, naprawdę do kogoś dociera.
      To, jak piszesz o muzyce i o śpiewaniu, pokazuje, że masz w sobie dużo serca i wrażliwości.
      I bardzo doceniam, że podzieliłaś się swoim pomysłem — to piękny gest.
      Sam proces tworzenia u mnie cały czas ewoluuje, więc pozwalam sobie na spokojne obserwowanie, dokąd mnie zaprowadzi.
      Twoja wiadomość jest jednym z tych momentów, które po prostu dobrze mieć przy sobie na tej drodze.
      Dziękuję, że napisałaś.
      I trzymam kciuki za Twoje poszukiwania — brzmią jak początek czegoś ważnego.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Marek

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *