Zmiana drogi. Jak Star Trek pomógł mi podjąć decyzję o nowym życiu

To boldly go where no one has gone before…” – brzmi znajomo? Jeśli tak, to pewnie już wiesz, że mowa o Star Treku. Jeśli nie – spokojnie, to nie będzie wpis o serialu science fiction (chociaż… może trochę 😉 ). To będzie wpis o decyzji, która dojrzewała we mnie długo. O zmianie kierunku. I o tym, jak to wszystko zaczęło się od… porannego wstawania i powrotu do dziecięcej fascynacji kosmosem.

Witaj na moim blogu.
Mam na imię Marek.
I chociaż przez długi czas moje życie biegło dość przewidywalnym, „słusznym” torem – dziś świadomie skręcam w inną stronę. Bo przyszedł moment, w którym trzeba było zadać sobie kilka pytań:
– Czy to, co robię, jeszcze mnie rozwija?
– Czy mam odwagę przyznać, że wypaliłem się niemal do cna?
– Czy potrafię powiedzieć „czas na nowy rozdział”?

Kiedyś to był tylko serial…
Nie pamiętam dokładnie kiedy wróciłem do oglądania Star Treka. Wiem tylko, że to było w czasie, kiedy znowu – po raz kolejny – w pracy poczułem się jak trybik w wielkiej maszynie, który działa, ale już nic nie czuje.
I nagle, wśród tych wszystkich przygód kosmicznych bohaterów, znowu usłyszałem to jedno zdanie:
To boldly go where no one has gone before.„.
I coś we mnie drgnęło. Bo przecież o to chodzi. Nie o spektakularne podróże na Marsa. Ale o odwagę wyruszenia we własną, nieznaną drogę. Taką, na którą jeszcze nie miałem odwagi wejść. Bo była zbyt inna. Zbyt „niepewna”. Zbyt „może później”.

Technologia? Przecież to już się dzieje
W dzieciństwie zachwycały mnie komunikatory ze swoimi tłumaczami językowymi oraz AI pokładowe statku Enterprise. A dzisiaj? Mam to wszystko w kieszeni. Dosłownie. Sztuczna inteligencja? Tłumaczenie w czasie rzeczywistym? Uruchamiane głosem urządzenia? To już nie jest tylko przyszłość. To już się dzieje – tu i teraz.
I wtedy dotarło do mnie jedno – skoro świat się zmienia tak odważnie, to dlaczego ja nadal boję się zmiany?

I wtedy podjąłem decyzję
Nie rzuciłem wszystkiego w cholerę z dnia na dzień. To nie mój styl. Ale zacząłem się uczyć. Zacząłem podróż powrotną do siebie:
– do pasji pisania,
– do fascynacji technologią,
– do potrzeby tworzenia czegoś własnego, czegoś co naprawdę ma znaczenie.
Zacząłem poznawać zupełnie nowe dla mnie narzędzie: WordPressa, AI, projektowanie treści z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Zastanawiać się, co mogę z tego zbudować. Coś na wzór mojego własnego Enterprise. Mojej własnej misji. Mojego podbijania osobistego kosmosu.

Czym będzie ten blog?
Nie znajdziesz tu pozłacanych sloganów o sukcesie. Ale znajdziesz coś innego:
– autentyczną drogę zwykłego faceta (jednego z tych jakich wielu dookoła), który postanowił nie być już tylko trybikiem – a przynajmniej nie w obecnej maszynie;
– historie o zmaganiach, odkryciach, kryzysach i małych radościach (małych szczęściach jak w piosence Roberta Jansona sprzed lat);
– trochę technologii, trochę rozwoju, trochę (a może czasem nawet sporo) filozofii codzienności;
– miejsce, w którym Ty też możesz się zatrzymać i zadać sobie pytanie: „Czy ja jeszcze jestem na właściwej drodze?„.

Dlaczego warto tu wracać?
Bo być może, podobnie jak ja:
– czujesz się wypalony, ale boisz się ruszyć z miejsca?
– masz poczucie, że Twoja droga już nie prowadzi tam, gdzie byś chciał?
– szukasz pomysłu na siebie, ale nie wiesz jeszcze, od czego zacząć? (spokojnie – ja też jeszcze do końca nie wiem)
Witaj w klubie. Ja też tam jestem. Ale już w drodze. A jak to w podróży – czasem wystarczy jedno słowo, jedno zdanie, jedna historia, żeby zmienić kurs.
The future is what you make it.„. Nie pamiętam z czego to jest – ale pasuje mi tu idealnie (w razie czego sekcja komentarzy zaprasza).

To co? Wchodzisz na pokład?
W końcu każda wielka podróż zaczyna się od pierwszego kroku – lub… kliknięcia.

4 komentarze do “Zmiana drogi. Jak Star Trek pomógł mi podjąć decyzję o nowym życiu”

  1. Marcin Graffi Korzeniewski

    ,,The future is what you make it…” z filmu: ,,Powrót do przyszłości III”. Dziękuję za przypomnienie kim jesteśmy i czego możemy dokonać.

    1. Super. Wielkie dzięki. Nie pamiętałem dokładnie z czego to było – a teraz już będę pamiętać 🙂 pozdrawiam serdecznie Marcin

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *