Pięć sekund bycia „gwiazdą” (i co z tego wynikło)

O piosence, która wzruszyła ludzi – i o tym, dlaczego nie mogłem przyjąć braw, choć tekst był mój.

Wprowadzenie 
Nigdy nie robię szumu wokół swoich działań. To nie do końca mój styl. Przynajmniej jeszcze nie. A już zdecydowanie nie jestem typem, który rzuca linkami do swoich piosenek albo podbija scenę reflektorem. Z prostej przyczyny – nie jestem twórcą ani wykonawcą piosenek. Wydarzyło się jednak coś, co moim zdaniem zasługuje na opowieść i czym chciałbym się z Wami podzielić. Zwłaszcza, że dotyczy zarówno emocji, jak i technologii. A także tej delikatnej granicy między szczerością a niezamierzoną iluzją.

Urodziny, tekst i przypadek 
Na początku należy się Wam kilka słów wyjaśnienia. Od początku 2022 roku oglądam na YouTube codziennie o 5:55 live Fryderyka Karzełka w ramach Klubu 555. Nie chcę w tym miejscu wchodzić w szczegóły na czym to polega, bo nie jest to przedmiotem tego wpisu. Każdy, kto będzie miał ochotę szerzej zapoznać się z klubem może zawsze poszukać sobie o nim informacji w internecie. Tak się składa, że w ubiegły poniedziałek były siódme urodziny Klubu. Kilka dni wcześniej coś mnie tknęło i stworzyłem tekst do piosenki, która wyraża moją wdzięczność za działalność Fryderyka przez te wszystkie lata oraz wspomina to tym, że Klub 555 odmienił moje życie. A jest to zdecydowanie prawda. Z potrzeby serca – i zupełnie spontanicznie powstała piosenka „Dla siebie to robię”.

Sztuczna inteligencja, prawdziwa emocja
Postanowiłem dodać do tego muzykę i wokal. Tak się składa, że od dłuższego czasu używam narzędzia sztucznej inteligencji o nazwie Suno AI. Eksperymentuję w niej z różnymi formatami i stylami muzycznymi. W tym miejscu przyznam się, że nie mogę funkcjonować bez muzyki. Towarzyszy mi ona w jakiejś formie każdego dnia. Wygenerowałem więc kompozycję do której sztuczna inteligencja stworzyła również wokal. Nie planowałem tego nigdzie publikować. Miało to być takie moje, osobiste podsumowanie. Z drugiej strony jednak uznałem, że podzielę się tym z Fryderykiem Karzełkiem – ciekaw jego opinii. On zwrotnie zapytał czy może tę piosenkę puścić w Klubie. Zgodziłem się.
Następnego dnia… piosenka została puszczona na zakończenie Klubu.

Burza emocji i… pewna konsternacja 
Komentarze zaczęły się sypać. Zachwyt, wzruszenie, łzy. Ludzie dziękowali za „głębię przekazu” i… „przepiękne wykonanie”. Padły propozycje, by uczynić z tej piosenki hymn Klubu 555.
I tu zaczęło mi być… dziwnie.
Bo przecież to nie ja śpiewałem. Nie komponowałem. Nie stałem przy mikrofonie. Wszystko zrobiła AI. Ja tylko napisałem tekst.
Poprosiłem Fryderyka, żeby następnego dnia wyjaśnił sytuację. I tak też się stało. Komentarze ucichły. Trochę tak, jakby piosenka nagle przestała być „prawdziwa”.

Autentyczność i technologia – czy to się wyklucza?
W wyniku tej całej historii nie czułem żadnej złości czy żalu. Wręcz przeciwnie – to było niesamowicie ciekawe doświadczenie. Takie moje pięć sekund bycia „gwiazdą” 😉 Ale też ważna lekcja.
Dlaczego to, co nas porusza, traci wartość, kiedy dowiadujemy się, że stworzył to algorytm? Czy jeśli słowa były moje, a emocje prawdziwe, to całość nagle staje się czymś gorszym? Czymś mniej prawdziwym i szczerym? Czy sztuczna inteligencja odbiera nam autentyczność, czy może uczy nas jednak nowego spojrzenia na twórczość?

Dlaczego o tym piszę?
Bo ten blog jest o zmianie. O pytaniach, które nie zawsze mają jednoznaczne odpowiedzi. O ćwiczeniu się w szczerości – także tej wobec siebie. Mógłbym przecież siedzieć cicho, zbierać lajki, milczeć o kulisach powstania tego „przeboju”. Ale to nie byłbym ja.
Więc tak – napisałem tekst. Nie, nie ja śpiewałem. Tak – byłem nieco takim pięciosekundowym celebrytą. I czułem się z tym… nie do końca dobrze.
Ale zrobiłem to dla siebie.

A Ty?
Jak Ty reagujesz, gdy dowiadujesz się, że coś, co Cię wzruszyło, stworzyła maszyna? Czy to dla Ciebie przekreśla wartość dzieła? A może – tak jak ja – zaczynasz zadawać inne pytania?
Zostawiam Cię z tą historią i zapraszam do wysłuchania utworu – znajdziesz go na kanale YouTube Zmiany Drogi.
Bo czasem, by poczuć coś prawdziwego, nie trzeba wiedzieć wszystkiego.
Czasem wystarczy… posłuchać.

Jeśli ktoś ma ochotę posłuchać tej piosenki to zapraszam do kliknięcia tutaj 🙂

A na koniec dzielę się z Wami tekstem piosenki. Czyli tą jej częścią, która była w 100% moja. Chociaż w sumie prompt dla Suno też był mój 😉

Zwrotka pierwsza:
Nawyków trzynaście co kwartał poznaję
Ich siła ogromna – powera mi daje
Bo stworzył je człowiek, zwyczajny jak my
Co kiedyś zamarzył, dziś spełnia swe sny
Codziennie od rana swą mądrość nam daje
Mu budzik niestraszny, przed piątą znów wstaje
Od rana zapewnia – wspaniały to dzień
Złe myśli odpędza, przegania ich cień


Refren:
Bo Klub Fryderyka już siedem ma lat
Choć jestem w nim krócej, odmienił mój świat
Przez piękne historie, nawyków też moc
Ten dzień mi nie straszny, nie straszna też noc


Zwrotka druga:
Dziś staję przed szansą, by życie swe zmienić
Bo mocy tej szansy nie sposób przecenić
Chcę kroczyć przez życie, szczęśliwym już być
Z uśmiechem na twarzy – już zawsze tak żyć
By rano się w Klubie z innymi zobaczyć
Bo wierzę, że mogę w tym świecie coś znaczyć
Bo czuję trzech piątek dziś siłę ogromną
Gdy słowa refrenu znów moc jej przypomną


Refren:
Bo Klub Fryderyka już siedem ma lat
Choć jestem w nim krócej, odmienił mój świat
Przez piękne historie, nawyków też moc
Ten dzień mi nie straszny, nie straszna też noc


Bridge:
Choć droga niełatwa i czasem pod górę
To każdy poranek rozwiewa złą chmurę
Bo wiem już, że warto – dla siebie to robię
Znów zadbam o siebie i wzmocnię swe zdrowie


Refren:
Bo Klub Fryderyka już siedem ma lat
Choć jestem w nim krócej, odmienił mój świat
Przez piękne historie, nawyków też moc
Ten dzień mi nie straszny, nie straszna też noc


Dla siebie to robię
Dla siebie to robię
Dla siebie…

2 komentarze do “Pięć sekund bycia „gwiazdą” (i co z tego wynikło)”

Skomentuj Paweł Anuluj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *